“Perfect” vs “Done is better than perfect”

W biznesie często panuje zasada “Done is better than perfect” i to prawda, jednak nie może to być wymówka na brak systematyczności, niską jakość czy chaos panujący w firmie. W startupach często lepiej pokazać dobry okrojony produkt ale szybciej i zebrać feedback, niż pieczołowicie dopracowywać miesiącami pełną wersję projektu. Oba podejścia zakładają jednak wysoką jakość produktu. Sami musimy ustalić balans, które z podejść powinno być zastosowane w danej sytuacji. Dziś w firmie dostałem pytanie od niedawno zatrudnionego programisty “Czy warto inwestować czas dla 2,5% użytkowników internetu, gdzie naszą stronę nie odwiedzi nawet pół procenta?”

Zanim odpowiem na to pytanie zacytuję tutaj pewną opowieść która jest poniekąd odpowiedzią na to pytanie.

W 1485 r. na angielskim tronie zasiadał Ryszard III. Był to czas politycznego rozchwiania i król Ryszard musiał wielokrotnie bronić korony. Był on jednak doświadczonym weteranem wojennym, walecznym i odważnym wojownikiem, którego wojska liczyły od ośmiu do dziesięciu tysięcy mężczyzn.
W tym samym roku pretendent do angielskiego tronu, Henryk Tudor, hrabia z Richmond, stanął do walki z Ryszardem w miejscu, od którego bitwa wzięła swą nazwę — Bosworth. Henryk w odróżnieniu od Ryszarda nie był doświadczony na polu walki, a jego wojska liczyły zaledwie pięć tysięcy ludzi. Jednak u swego boku miał dobrych doradców — szlachetnych mężów, którzy brali udział w podobnych bitwach, w tym bitwach stoczonych z Ryszardem. Nastał poranek dnia bitwy i wszystko wskazywało na to, że Ryszard odniesie zwycięstwo.
Znana legenda opisuje dramatyczne wydarzenia z 22 sierpnia 1485 roku. Tego poranka król Ryszard i jego wojska przygotowywały się do stawienia czoła wojskom Henryka. Wygrany w tej bitwie miał panować nad Anglią. Tuż przed bitwą Ryszard wysłał stajennego, aby sprawdził, czy jego ulubiony koń jest przygotowany.
„Szybko go podkuj — przykazał stajenny kowalowi. — Król dosiądzie go i będzie przewodził swoim wojskom”.
Kowal odpowiedział, że będzie musiał poczekać. „W ciągu ostatnich dni podkułem konie całej armii króla — powiedział — teraz muszę zdobyć więcej żelaza”.
Niecierpliwy stajenny powiedział, że nie może czekać. „Wrogowie króla napierają i musimy stawić im czoła na polu bitwy — powiedział. — Użyj tego, co masz”.
Zgodnie z rozkazem, kowal zrobił cztery podkowy z kawałka żelaza, jak tylko mógł najlepiej. Po wykuciu ich przybił do kopyt konia trzy podkowy. Gdy chciał przybić czwartą podkowę, zdał sobie sprawę, że nie starczy mu gwoździ.
Powiedział stajennemu: „Potrzebuję jeszcze jeden lub dwa gwoździe, a zrobienie ich zajmie trochę czasu”.
Stajenny nie chciał już czekać ani chwili dłużej. Oświadczył: „Słyszę trąbienie. Czy nie możesz po prostu użyć tego, co masz?”.
Kowal zapewnił, że zrobi, co w jego mocy, ale nie może zagwarantować, że czwarta podkowa się utrzyma.
„Po prostu ją przybij — nakazał stajenny. — Pośpiesz się, bo król Ryszard będzie na nas zły”.
Wkrótce rozpoczęła się bitwa. Ryszard przemierzał pole bitwy, walczył i zagrzewał wojowników do walki wezwaniem: „Naprzód! Naprzód!”.
Gdy Ryszard spojrzał na drugą stronę pola bitwy, zauważył, że niektóre z jego oddziałów były w odwrocie. W obawie, że pozostali żołnierze także rozpoczną odwrót, pogalopował w kierunku przerwanej linii wojsk, aby ich zagrzać do walki. Jednak zanim Ryszard do nich dojechał, jego koń potknął się i upadł, zrzucając króla na ziemię. Jedna z podków konia, zgodnie z obawami kowala, odpadła podczas desperackiego galopu króla.
Ryszard się podniósł, a jego koń pogalopował dalej. Gdy armia Henryka napierała, Ryszard wzniósł miecz w górę i zawołał, „Konia! Konia! Królestwo za konia!”.
Lecz było za późno. Żołnierze Ryszarda uciekali przed napierającą armią Henryka. Ryszard przegrał bitwę. Po tym wydarzeniu powstało powiedzenie:

Z powodu gwoździa, zgubiono podkowę,
Z powodu podkowy, poniósł koń,
Z powodu konia, przegrano bitwę,
Z powodu bitwy, stracono królestwo,
A wszystko to z powodu jednego gwoździa.

“warto inwestować czas dla 2,5% użytkowników internetu, gdzie naszą stronę nie odwiedzi nawet pół procenta?”

To oczywiście zależy. My jako agencja mamy być wzorem, nie akceptujemy podejścia szewc bez butów chodzi. Jak mieliśmy trzy lata i inny etap rozwoju firmy była to wymówka, którą można było się zasłonić, jednak na dzień dzisiejszy, gdy mamy już zakończoną pierwszą dekadę działania firmy nie możemy sobie na to pozwolić. Nasz klient owszem, może podjąć zgodnie z zasadą tz. użyteczności krańcowej decyzję o tym, że nie chce inwestować x godzin programisty na to aby zmieniać coś co zobaczy mniej niż 0,5%. My natomiast mamy być wzorem.

Mój wspólnik i Dyrektor Kreatywny w naszej agencji Wojciech Kmiecik jest dużym perfekcjonistą i odpowiada za jakość projektów od strony designu oraz wdrożeń programistycznych wg. standardu Pixel Perfect. Niejednokrotnie po zamknięciu i oddaniu projektu, nawet po akceptacji klienta, siadł do projektu i zlecał serię drobnych poprawek, które zajmowały nam np 20 godzin i oczywiście obniżały nam rentowność projektu, ponieważ tych godzin nie mogliśmy rozliczyć. Czy miało to sens? CFO pewnie by się złapał za głowę ale tak było warto bo łańcuch jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo. Jeśli by tego nie robił, specjaliści z czasem by zaczęli odpuszczać, nabrali by nawyku “machania ręką” a dlatego, że liczy się nie tylko to co klient przysłowiowo “Klepnie” ale wewnętrzny standard wszyscy wiedzą, że lepiej zrobić coś od razu dobrze niż poprawiać. Takie podejście przekłada się nie tylko na design, ale procedury, standardy bezpieczeństwa, finalnie brak reklamacji oraz wysoki poziom portfolio dzięki którym pozyskujemy kolejnych klientów. Dzięki takiemu podejściu i poprawianiu drobnych elementów “gwoździ” wypracowaliśmy ponad 30 punktową procedurę oddania projektu stron internetowych a to właśnie przekłada się na brak reklamacji.

Zachęcam do własnych przemyśleń nad firmą i tym co w biznesie jest gwoździem, który zaraz odpadnie i narobi naszemu biznesowi szkód. Zachęcam aby chociaż raz w miesiącu oderwać się od choroby przedsiębiorców jaką jest “bieżączka”, zarezerwować sobie czas tylko i wyłącznie na to aby pomyśleć nad gwoździami. Lubię myśleć o biznesie jak o sporcie. Najlepsze firmy to organizacje, które doszły do absolutnego mistrzostwa w swoich kategoriach i nigdy by tego nie osiągnęły, gdyby działały wyłącznie w myśl zasady “Done is better than perfect”. U nas w agencji każdego dnia pracujemy nad tym aby jutro być lepszą firmą, niż byliśmy wczoraj. Droga jest długa, nie zawsze wszystko nam wychodzi ponieważ testujemy różne pomysły na usprawnienia, ale przychodzi taki dzień w którym słyszymy tak miłe słowa na nasz temat, że wiemy, że warto. Jako lokalna firma na rynku krakowskim mamy raczej małe szanse na zmienianie świata, jak wielkie firmy. Dbamy jednak o to aby być świetnie naoliwionym trybikiem w machnie tych firm, które mają takie aspiracje i potrzebują w swojej biznesowej układance partnerów, którzy nie odpuszczają.

Źródło: „For Want of a Horseshoe Nail”, w: William J. Bennett, wyd., The Book of Virtues: A Treasury of Great Moral Stories (1993), str. 198–200.

  • Podziel się artykułem:

Dlaczego warto zaplanować i poświęcić odpowiednią ilość czasu na wypracowanie dokumentacji projektowej, jeśli zależy nam na sztywnej cenie zlecenia?

następny